Kontrola produktów z Mercosur będzie fikcją. Oto dlaczego
Marcin Wroński, polityk Konfederacji i były wiceszef Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, przypomniał w wywiadzie dla Katarzyny Adamiak w Radio Wnet, że przepchnięta właśnie umowa UE–Mercosur uderzy nie tylko w rolników, ale w także bezpieczeństwo żywnościowe konsumentów oraz ich zdrowie.
Rolnicy wielokrotnie tłumaczyli, że przeciwko importowi produktów przemysłu rolno-spożywczego z Mercosur przede wszystkim powinni protestować konsumenci, a szczególnie ci z miast. Rolnik będzie bowiem w stanie zapewnić sobie zdrową żywność, lecz konsumenci miejscy, z biegiem czasu będą mieli poważny problem. Wszystko to odbije się na zdrowiu.
Kontrola produktów z Mercosur? Fikcja
Bruksela twierdzi, że żywność niespełniająca wymogów unijnych nie zostanie dopuszczona na europejskie rynki. Polska opozycja i rolnicy mówią natomiast, że w istocie zagadnienie to nie będzie możliwe do zweryfikowania, a system kontroli sprowadzanej żywności nie wystraczy. – Jeżeli surowiec o niskiej jakości bądź o parametrach, które nie spełniają wymogów unijnych trafi do nas w postaci np. mięsa, czy zbóż, to on w postaci np. wędlin czy makaronu z mąki, która powstanie, dla przeciętnego konsumenta w Unii Europejskiej, w Polsce, będzie niewykrywalny.
– Produkty nie będą badane w 100 procentach. Kontrole produktów na granicy są wyrywkowe – powiedział Wroński, dodając, że to jest trochę podobny mechanizm do tego dotyczącego nielegalnych imigrantów, którzy z łatwością dostają się do Europy. – Będą to towary niskiej jakości często niespełniające unijnych norm. Badania pozostałości środków ochrony roślin w owocach, zbożach innych produktach trwają kilka dni. Gdyby badać każdą partię towaru, mielibyśmy wielotygodniowe korki na granicach czy w portach – zwrócił uwagę.
Jego zdaniem wbrew temu, co mówią obrońcy Mercosur, ani konsumenci, ani rolnicy w Europie nie będą zabezpieczeni pod względem bezpieczeństwa żywnościowego oraz ochrony zdrowia.
UE wprowadziła wysokie normy jakości żywności, a teraz umożliwiła napływ do Europy importowanych produktów, które tych norm nie spełniają
Wśród największych zagrożeń przeciwnicy przedsięwzięcia podnoszą właśnie jakość jedzenia, jakie stopniowo zacznie trafiać do naszego kraju. Będzie to żywność często niedobrej jakości – zawierająca dawno zakazaną w Europie chemię. Przypomnijmy, że w państwach Ameryki Południowej nie obowiązują europejskie normy w zakresie zakazów stosowania szkodliwych pestycydów. Tylko Brazylia dopuszcza do użytku aż 3669 pestycydów. Dzięki temu kilka europejskich korporacji zarabia olbrzymie pieniądze